Mikroplastik jest wszędzie. Zagrożenie dla środowiska, ale także i ludzi

Mikroplastik jest dzisiaj wszędzie, mimo iż nie krąży w środowisku od zawsze. To my go tam wprowadziliśmy, a teraz ponosimy tego dotkliwe konsekwencje. Nie tylko te związane z zanieczyszczeniami przyrody, ale również naszych organizmów. Mikroplastik dostaje się do płuc, krwiobiegu, a nawet niektórych organów. Jak dużym jest zagrożeniem?
Mikroplastiki to nasza zguba
Mikroplastiki to nasza zguba

Naukowcy prawie już od dwóch dekad martwią się potencjalnymi szkodami powodowanymi przez drobiny mikroplastików, chociaż większość dotychczasowych badań skupiała się na zagrożeniach dla środowiska. Ostatnio pojawia się coraz więcej sugestii, że mogą być one szkodliwe dla naszego zdrowia. Nie powinno to dziwić, skoro tworzywa sztuczne są dzisiaj dosłownie wszędzie – na szczycie Mount Everest czy dnie Rowu Mariańskiego. W arktycznym śniegu i antarktycznym lodzie, w krewetkach, soli kuchennej czy wodzie pitnej. Mają wiele okazji, by dostać się do naszego ciała i narobić tam poważnych szkód.

Czym jest mikroplastik?

Termin mikroplastiku został ukuty w 2004 r. przez Richarda Thompsona, ekologa morskiego z University of Phymouth, aby opisać cząstki tworzyw sztucznych o średnicy mniejszej niż 5 mm, po tym jak znaleziono je na brytyjskich plażach. Mikroplastik znajdziemy w niektórych produktach, m.in. brokacie, paście do zębów czy kremach z filtrem. Powstają one również w wyniku stopniowego rozpadu np. butelek PET.

Liczne badania naukowe wykazały, że mikroplastiki są szczególnym zagrożeniem dla organizmów morskich. Są zjadane przez żyjące tam zwierzęta i w ten sposób pną się w górę łańcucha pokarmowego, ostatecznie dostając się do człowieka. Badania z 2015 r. wykazały, że w wodach powierzchniowych na całym świecie unosi się od 15 do 51 bilionów cząstek mikroplastików. Najlepszym przykładem pokazującym, jak mikroplastiki dogłębnie przenikają środowisko, jest znalezienie ich w pokrywie lodowej Arktyki. Co więcej, cząsteczki mikroplastiku mogą być przenoszone przez owady, czasami nawet podczas zapylania kwiatów. Ptaki żywiące się owadami rzecznymi zjadają średnio nawet 200 fragmentów mikroplastików dziennie.

Każdego dnia spożywamy od kilkudziesięciu do ponad 100 000 drobin mikroplastików (zależy od miejsca na świecie i stopnia zanieczyszczenia środowiska). Według niektórych szacunków, w ciągu roku pochłaniamy tyle mikroplastiku, że można by wytworzyć z nich przedmiot pokroju karty płatniczej (ok. 5 g). Wydaje się, że nie jesteśmy w stanie przed nimi uciec.

Czytaj też: Mikroplastiki znalezione w kolejnym niespodziewanym miejscu. Masz z nimi kontakt codziennie

Warto wspomnieć o drobinach jeszcze mniejszych niż mikroplastiki – nanoplastikach, które potencjalnie mogą wniknąć do komórek, zakłócając ich działanie. Ich namierzenie nie jest łatwe, podobnie zresztą jak zbadanie interakcji, w jakie wchodzą w naszym organizmie. Problem jest jednak realny, bo każdego roku produkuje się prawie 400 mln ton tworzyw sztucznych, a do 2050 r. ich ilość może wzrosnąć nawet dwukrotnie. Na wysypiskach śmieci całego świata jest ok. 5 mld ton tworzyw sztucznych, które stale rozkładają się na drobinki, wpływając na globalną cyrkulację mikroplastików. To prawdziwa “bomba zegarowa”.

Mikroplastik w przyrodzie

Naukowcy już wiedzą, jakie zagrożenie stanowi mikroplastik dla organizmów morskich. Zooplankton rośnie wolniej i rozmnaża się słabiej w obecności mikroplastików, a to z kolei sprawia, że jaja zwierząt rzadziej się wykluwają. Ekotoksykolodzy zaczęli przeprowadzać eksperymenty, zanim poznali, jakie rodzaje mikroplastików występują w środowisku wodnym, więc przez długi czas działali po omacku. Początkowo używali kul polistyrenowych o mniejszych rozmiarach i w stężeniach znacznie wyższych niż stwierdzone w środowisku.

Czytaj też: Z topniejących lodowców Grenlandii uwalnia się śmiertelnie niebezpieczna trucizna

Okazało się, że w przyrodzie drobiny mikroplastików wcale nie mają kształtów kulistych lub do kul zbliżonych. Bardziej przypominają nitki czy włókna, niektóre wręcz taśmy. To stanowi dodatkowy problem, bo cząstki takie nie tylko mogą zostać połknięte, ale także dostać się do innych miejsc organizmów, np. skrzeli czy oczu. Potwierdzono to w badaniach z 2017 r. Rosany Di Mauro z Louisiana State University, które wykazały, że włókna mikroplastiku doprowadziły do wyklucia się o połowę mniej larw zooplanktonu, a powstałe w ten sposób osobniki były znacznie mniejsze. Praca z 2019 r. Dorothy Horn z Portland State University, udowodniła, że skorupiaki z gatunku Emerita analoga narażone na działanie włókien mikroplastiku żyły krócej.

źródło: Oregon State Univerisity, Wikimedia Commons

Symulacje komputerowe z 2020 r. przeprowadzone przez zespół prof. Alberta Koelmansa z Wageningen University wykazały, jak często ryby napotykają mikroplastiki wystarczająco małe, aby je zjeść oraz jakie jest prawdopodobieństwo, że zjedzą ich tyle, by wpłynęło to na ich rozmiar. Uczeni stwierdzili, że przy obecnym poziomie zanieczyszczenia mikroplastikami, ryby narażone są na takie ryzyko w 1,5 % miejsc sprawdzanych pod kątem obecności mikroplastików. Wydaje się to niewiele, ale w morzach i oceanach są “gorące punkty”, w których to ryzyko jest większe.

Ogromnym problemem są największe głębiny – gdy tworzywa sztuczne już raz tam dotrą, zakopane w osadach mogą przeczekać dziesiątki lat, gdy jakieś inne organizmy je odkopią. Stają się prawdziwą bombą zegarową, z którą nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Nie ma możliwości oczyszczenia tej strefy. Dlatego właśnie tak dużym problemem dla świata nauki było namierzenie tworzyw sztucznych w głębinach Rowu Mariańskiego. To umowna “ostateczna granica”, która została przekroczona.

A jak jest z ludźmi? Mikroplastik też na nas wpływa

Wpływ mikroplastiku na ludzkie zdrowie nie został w pełni poznany, bo do tej pory nie przeprowadzono żadnych szczegółowych badań w tej dziedzinie. Większość eksperymentów przeprowadza się na zwierzętach, a wyniki nie są optymistyczne. Myszy karmione dużymi ilościami mikroplastików cierpiały na zapalenie jelita cienkiego, a inne doświadczyły obniżonej liczby plemników i gorszego potomstwa. Niektóre z badań in vitro na ludzkich komórkach również sugerują toksyczność.

Jednym z pytań dotyczących ryzyka jest to, czy mikroplastik może pozostać w organizmie człowieka, potencjalnie gromadząc się w niektórych tkankach. Badania na myszach wykazały, że mikroplastik o średnicy około 5 µm może pozostać w jelitach lub dotrzeć do wątroby. Korzystając z bardzo ograniczonych danych na temat tego, jak szybko myszy wydalają mikroplastik i zakładając, że tylko część cząstek o wielkości 1-10 µm zostanie wchłonięta do organizmu przez jelita, naukowcy szacują, że człowiek może zgromadzić w swoim ciele kilka tysięcy mikroplastików w ciągu całego życia.

Pod koniec ubiegłego roku w Journal of Hazardous Materials pojawiła się praca przeglądowa wykazująca, że mikroplastik może powodować śmierć komórek na poziomach “istotnych dla środowiska”. Przetestowano pięć różnych efektów biologicznych: cytotoksyczność (śmierć komórek); reakcje immunologiczne (reakcje alergiczne); wpływ na błony komórkowe lub zdolność do ich penetracji; zdolność do wywoływania stresu oksydacyjnego i genotoksyczność (uszkadzanie materiału genetycznego). Uczeni potwierdzili, że mikroplastik na pewnym poziomie może wpływać na cztery z wymienionych efektów. Stężenie mikroplastiku 10 µg/ml może wpływać na żywotność komórek, a stężenie dwa razy wyższe wywołuje reakcję alergiczną. Wciąż jednak nie wiadomo, co mikroplastik dokładnie robi z naszymi komórkami. Jego działanie nie jest jednak obojętne – to wiadomo na pewno.

Czytaj też: Dlaczego warto pić kranówkę? Bo chroni nas przed mikroplastikiem – mówią naukowcy

Czy stężenie mikroplastiku w jedzeniu można zmniejszyć? Badania wykazały, że ilości uwalnianych tworzyw sztucznych w dużym stopniu zależą od temperatury – dlatego nie zaleca się podgrzewania jedzenia w kuchenkach mikrofalowych w plastikowych pojemnikach. Jeżeli chodzi o wysterylizowane butelki dla niemowląt, to eksperci zalecają przepłukanie ich wystudzoną wodą ugotowaną w nieplastikowych czajnikach, co wymyje wszelkie pozostałe drobiny mikroplastików.

Mikroplastik już z nami zostanie

Mikroplastik z nami jest i prawdopodobnie pozostanie na zawsze. Nic nie jesteśmy w stanie z tym zrobić. A przecież ciągle go przybywa. Ilość tworzyw sztucznych dodawanych co roku do już istniejących odpadów w ciągu najbliższych 20 lat może wzrosnąć blisko dwukrotnie – 380 mln ton w 2040 roku, z czego ok. 10 mln ton może mieć postać mikroplastików, a obliczenia te nie uwzględniają cząstek stale erodowanych z istniejących odpadów.

Jak temu zapobiec? Zużywać mniej tworzyw sztucznych, zwłaszcza tych jednorazowych, które nie pochodzą z recyklingu. Nie ma sensu produkować rzeczy, które mogą wytrzymać 500 lat, a później używać ich zaledwie przez 20 minut. Podziękuje nam przyroda, a metaforycznie także nasze wnuki.

Więcej:mikroplastik