Astma burzowa to coraz częstszy problem. Czy można się przed nią bronić?

Sezon burzowy to nie tylko ekstremalne zjawiska pogodowe, ale i dla wielu złe samopoczucie. Astma burzowa to coraz częstszy problem, który może stanowić zagrożenie dla naszego zdrowia.
Astma burzowa pojawia się coraz częściej – na szczęście nie w Polsce
Astma burzowa pojawia się coraz częściej – na szczęście nie w Polsce

Regularne alerty RCB o nadchodzącej burzy to nie tylko ostrzeżenie przed niewychodzeniem z domu. Osoby cierpiące na astmę lub mające alergię na pyłki, powinny szczególnie wziąć je sobie do serca. Może wystąpić u nich tzw. astma burzowa, która powoduje spotęgowanie objawów alergicznych, u niektórych kończące się hospitalizacją. Historia medycyny zna przypadki śmiertelne wywołane tym schorzeniem.

Astma burzowa – co to takiego?

Przypadki astmy burzowej zostały po raz pierwszy odnotowane w latach 80. ubiegłego wieku w Anglii i Australii. Co roku odnotowuje się ich coraz więcej, zwłaszcza po intensywnych nawałnicach. Najsłynniejszą “plagę” astmy burzowej odnotowano w Australii w listopadzie 2016 r. Tuż po niej do szpitali zgłosiło się ponad 9000 osób z dusznościami i niekontrolowanymi atakami astmy. Placówki medyczne zostały przeciążone, co skończyło się śmiertelnie dla co najmniej osiem osób.

W tamtym czasie w Melbourne panowały warunki szczególnie sprzyjające wystąpieniu astmy burzowej – temperatura wynosząca ponad 30oC i szczyt sezonu pylenia traw. Pyłki życicy wielokwiatowej są za duże, by przedostać się do płuc i utykają w nosie lub gardle, utrudniając oddychanie. Burza z 2016 r. doprowadziła do pękania woreczków pyłkowych i uwalniania milionów cząsteczek alergenu, co przyczyniło się do wzrost epizodów astmy o ponad 672%!

Astma burzowa z medycznego punktu widzenia to atak astmy, który rozpoczyna się lub nasila po burzy z piorunami. Stan ten może wystąpić u każdego astmatyka, ale najczęściej dotyka osoby z sezonowym alergicznym nieżytem nosa (katarem siennym). Astma burzowa może pojawić się w dowolnym miejscu na świecie – do tej pory odnotowano 20 ognisk – większość w Australii, ale pojawiły się także przypadki w Europie i na Bliskim Wschodzie.

Trzeba pamiętać, że deszcz obniża liczbę pyłków w powietrzu, więc deszczowa pogoda działa kojąco na astmatyków. Ale intensywne burze mogą pogorszyć odbiór astmy w wyniku wyjątkowej sekwencji zdarzeń. Zimne prądy zstępujące zbierają cząsteczki zawierające pyłki i pleśń, które są przenoszone w chmury, gdzie wilgotność jest wysoka. Tam wiatr, wilgoć i błyskawice rozbijają cząsteczki do rozmiarów, które mogą łatwo dostać się do nosa, zatok i płuc. Tak trafiają do naszego organizmu.

Czy przed astmą burzową można się bronić?

Badania opublikowane w Journal of Allergy and Clinical Immunology wykazały, że aż 144 z 228 osób z alergią sezonową zgłosiło astmę burzową, a to ponad 65%! Wiele odnotowywanych ataków astmy burzowej nie było łagodnych. Prawie połowa osób, które doznały ataku, szukała pomocy w nagłych wypadkach w szpitalu.

Astma burzowa nie rozwinie się u każdego astmatyka. Bardziej narażone są osoby ze słabo ocenionymi objawami astmy, niskim wynikiem w szybkim teście wydechowym, wyższym poziomem przeciwciał IgE specyficznych dla życicy, wyższym poziome eozynofilii, które mają tendencję do wzrostu podczas alergii, wyższym poziomem wydychanego tlenku azotu (miara zapalenia płuc u astmatyków).

W Polsce nie odnotowano przypadków astmy burzowej. Z danych NFZ wynika, że na astmę w 2019 r. w naszym kraju cierpiało 2,2 mln osób. W Stanach Zjednoczonych chorych jest 10 razy więcej, a i same burze są intensywniejsze, więc ryzyko wystąpienia astmy burzowej jest wyższe.

Dla astmatyków alert RCB powinien jednak być podwójnym ostrzeżeniem, bo nigdy nie wiadomo, jak zareagują oni na nawałnicę. Dobrze zaopatrzyć się w tym czasie w zapas leków lub po prostu zostać w domu.